ginekolog

Został nam miesiąc "wolności"

Został nam miesiąc „wolności”

My tu sobie gadu, gadu, a czas leci. Dawno nie było wpisu o Andrzejku, a tymczasem okazuje się, że na polskiej ziemi pojawić powinien się on najpóźniej za miesiąc. Tak, termin porodu zbliża się nieubłaganie 😉 Wczoraj mieliśmy prawdopodobnie przedostatnią wizytę u ginekologa. Jeśli Andrzej nie będzie się spieszył, bo jeśli przyjdzie do nas wcześniej,

Ah ten nasz NFZ, oni mnie słabią!

Ah ten nasz NFZ, oni mnie słabią!

Dziś mieliśmy okazję przekonać się, że polska służba zdrowia to dno i nie ma co na nich liczyć. Ja wiem, że przez pojedyncze przypadki nie ma co podsumowywać tak całości, ale jeśli coś mnie tak bardzo wkurza, to jakoś nie mogę tego przemilczeć. Słuchajcie co oni sobie wymyślili. Jak wiadomo, aby dostać w Polsce becikowe,

Pierwsza wizyta i pierwsze USG: bije serduszko!

Pierwsza wizyta i pierwsze USG: bije serduszko!

W poprzednim poście pisałem Wam o tym, że dość intensywnie myślimy o tym czy wybrać państwowego czy prywatnego ginekologa. Udało nam się dojść do porozumienia: zapisujemy się i do i prywatnie i państwowo, a jeśli od początku wszystko będzie w porządku, to będziemy stawiać na rozwiązanie bezpłatne – z NFZu. Tak się składa, że w

Ginekolog w ciąży: państwowy czy prywatny?

Ginekolog w ciąży: państwowy czy prywatny?

Zaczęło się. Wiemy już, że jesteśmy w ciąży, wiemy, że nadeszło to, na co tak długo czekaliśmy i nadal buzuje w nas radość, jednak powoli pojawiają się powody do tego, aby się nieco posprzeczać. Wszystko wynika z tego, że wraz z moją małżonką Katarzyną mamy nieco odmienne poglądy w zakresie tego, czy powinniśmy korzystać z usług

Przewiń do góry