Paralaksa tła

Od Tofika nawet ja mogłem się czegoś nauczyć

Jakiś czas temu na półce Andrzeja wylądowała nowa książka. Taka najbardziej poważna ze wszystkich, które miał dotychczas. Najbardziej poważna z uwagi nie tylko na to, że ma miękką okładkę, ale też sporą ilość liter składających się na zdania. Dotychczas kupowaliśmy Andrzejkowi książeczki krótkie i zwięzłe. Książeczka „Tofik i wielka wygrana” była pierwszym razem, kiedy to postanowiliśmy sprawdzić, czy synek będzie miał cierpliwość, aby wysłuchać nieco dłuższej książkowej historii.

Powiem Ci szczerze, że miałem co do tego obawy. Z doświadczenia wiem bowiem, że moje dziecko lubi przeskakiwać strony, zmieniać je co 5 sekund, a czasem wracać 5 stron wstecz. Bałem się, że nie będę mógł spokojnie usiąść czy położyć się koło synka czytając mu jakąś dłuższą historię.

I to moje negatywne nastawienie początkowo przełożyło się na rzeczywistość. Andrzej po przeczytaniu kilku zdań zaczynał się nudzić, chciał oglądać kolejne strony i nie pozwalał na to, abym mu czytał. Wszystko to jednak przez to, że miałem złe założenia. Założenia, które dzięki Tofikowi zmieniłem.

Któregoś dnia sam przeczytałem tę książeczkę, aby zapoznać się z historią Tofika. Zrobiłem to, aby znać historię i móc opowiedzieć ją synkowi, kiedy ten nie będzie chciał, abym czytał kolejne zdania. I tak kilka minut po przeczytaniu tej zabawnej książki olśniło mnie.

Przecież ta książka ma trzy rozdziały. I ktoś podzielił ją na trzy części nie bez przyczyny. Stwierdziłem, że może chodziło o to, aby czytając książkę dziecku nie robić tego na raz, ale rozłożyć to na trzy dni!

No i spróbowałem. Zacząłem czytać Andrzejkowi „Tofika i wielką wygraną” każdego dnia przed samym zaśnięciem. Czytałem mu po jednym rozdziale. I wiesz co? Dziś przeczytam mu to chyba po raz dziesiąty.

Przyjęło się. Po prostu jako idiota wymagałem od dziecka, aby cierpliwie pozwoliło mi na półgodzinne czytanie książki. Tymczasem wystarczyło zrobić to w porcjach.

Dzięki Ci Tofiku, że pozwoliłeś mi to zrozumieć. Szkoda tylko, że sam na to wcześniej nie wpadłem.

Kończąc już napiszę kilka słów o samej książce: jest pouczająca i ciekawa, za pierwszym razem wciągnęła nawet mnie. Jest też zabawna. Mój synek chętnie do niej wraca i wieczorami sam prosi, aby mu ją poczytać. A to mądre dziecko, więc śmiało można powiedzieć, że książeczka jest dobra.

Spodobało się? Daj lajka lub udostępnij znajomym. Za każdym razem, kiedy tego nie zrobisz, uronię małą łezkę.
Zbygniew
Zbygniew
Cześć Jestem szczęśliwy, że chciało Ci się zapoznać z całą treścią tego wpisu. Mam nadzieję, że dobrze Ci się go czytało. Będzie mi bardzo miło, jeśli zechcesz zamieścić jakiś komentarz do wpisu. Ale pamiętaj - nie spamuj!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *