Paniczne pobudki 30 minut po zaśnięciu… moje śpiewanie miało sens

Paniczne pobudki 30 minut po zaśnięciu... moje śpiewanie miało sens

Od kilku dni, a może nawet od około 2 tygodni, w naszym wieczornym życiu pojawiła się nowość. Nowość, która nie chce ustąpić.

Wygląda to mniej więcej tak, że przed godziną 20 Kasia karmi Andrzejka, który w tym czasie zasypia. Następnie Andrzejek odkładany jest do łóżka, w którym to powinien smacznie spać przez te 3-4 godziny, bo do tego nas przyzwyczaił. Ale to właśnie tu pojawia się zmiana. Bo niby śpi, ale tylko przez około 30 minut.

Po tych 30 minutach następuje gwałtowna pobudka pełna wrzasku, hałasu i paniki. Dziecko budzi się pół godziny po zaśnięciu i krzyczy wniebogłosy. Mało tego: on nie potrafi uspokoić się u mamy. Jedynie u mnie. Ale o tym za chwilę.

Nie chce mu się ani odbić, ani pruknąć. Nie ma czkawki i nie dzieje się to w trakcie zmiany pozycji snu. Nie ma kupy i nie ma gorączki. Po prostu budzi się, strasznie płacze, a my kompletnie nie wiemy o co chodzi. Co ciekawe, sytuacja ta zdarza się tylko przy chodzeniu spać „na noc”.

Ja się zastanawiam czy przypadkiem po tych 30 minutach dziecko nie wchodzi w jakąś inną fazę snu i to przejście może mu się nie podoba? Nie wiem. Może Ty wiesz?

A może po prostu zaczyna mieć sny i śnią mu się jakieś głupoty? Też nie wiem.

Wiem jednak, że moje śpiewanie miało sens. I tu wracam do tego, że Andrzejek po tym pełnym paniki przebudzeniu uspokoić potrafi się tylko u mnie i tylko pod pewnym warunkiem. A mianowicie… muszę śpiewać. Pamiętasz to?

Wyobraź sobie, że to moje śpiewanie rzeczywiście miało sens. Już na początku widziałem, że Andrzejek to lubi nawet pomimo tego, że śpiewam tragicznie. A teraz mam na to niezbity dowód, bo w sytuacji, w której dziecko płacze i nie potrafi się uspokoić pomaga mu tylko piosenka, którą śpiewam mu niemalże od dnia jego narodzin. Nic innego nie działa, a próbowaliśmy różnych rzeczy. Póki nie wezmę go na ręce i nie zacznę śpiewać krzyczeć może on przez wiele minut.

Dlatego pamiętaj. Śpiewaj swojemu dziecku, bo nawet nie wiesz kiedy okaże się to niezwykle przydatne.

Zastanów się tylko nad piosenką, bo może da się dobrać coś rozsądniejszego, niż śpiewanie o piciu alkoholu 😉

Spodobało się? Daj lajka lub udostępnij znajomym. Za każdym razem, kiedy tego nie zrobisz, uronię małą łezkę.

3 komentarze do “Paniczne pobudki 30 minut po zaśnięciu… moje śpiewanie miało sens”

  1. Cześć, wracam na tę stronkę tylko do oszczędzaniu na OC (darowizna Tacie) i natknąłem się na ten post. U mnie było tak, że jak mało czasu spędzałem z dzieckiem w ciągu dnia to nie chciało w nocy spać i dymałem pół godziny pokazując coś przez okno, opowiadając i inne takie, aż w końcu tuliło się do mnie i podczas śpiewania zestawu kołysanek zasypiało na czas, powiedziałbym, standardowy. Czy w ostatnim czasie nie masz może więcej zadań pozadomowych?

    1. Hmmm raczej nie, ale ciekawa uwaga. U nas schemat dnia wygląda mniej więcej podobnie. Aczkolwiek zauważyłem, że synek lgnie do mnie gdy wraca z pracy, może podświadomie chce posiedzieć trochę u taty i dlatego u mnie się uspokaja 😉

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *