O myciu zębów dziecka, które doprowadza mnie do frustracji

O tym, jak mycie zębów doprowadzało mnie do frustracji

Uchodzę za człowieka spokojnego, początkowo ludziom wydaje się, że trudno wyprowadzić mnie z równowagi. To jednak tylko efekt mojej gry. Tak naprawdę to jestem zestresowany, nabuzowany i łatwo wytrącić mnie wkurzyć. Może nie przy pierwszym czy drugim podejściu, ale jeśli coś wkurzającego powtarza się częściej, to frustruję się bardzo łatwo. Tak właśnie było w przypadku mycia zębów u mojego dwuletniego syna. Doprowadzało mnie to do szaleństwa.

Andrzejkowi zęby myję od momentu, w którym pojawił się pierwszy ząbek. Na początku nie było problemu, bo dziecko nie stawiało oporu, nawet mu się to podobało. Gdy zębów było więcej i mieliśmy już prawdziwą szczoteczkę do zębów, to na początku było całkiem sporo. Andrzej chętnie pozwalał na mycie ząbków, zjadał pastę i był zadowolony. Później jednak, chyba jakoś koło 18 miesiąca życia, może nieco później, Andrzej zaczął robi mi przy myciu zębów jazdy.

A to nie chciał otworzyć buzi, a to przygryzał szczoteczkę i nie pozwalał, abym nią ruszył, a to kładł się na kaflach twierdząc, że jest tak zmęczony, że mycie zębów go wykończy. Potrafił przy tym: krzyczeć, płakać, wpadać w furię, uciekać. Zaznaczam w tym miejscu, że zębów nie myłem mu kwasem, ani szczotką drucianą. Używałem tradycyjnej, ręcznej szczoteczki wypuszczonej na rynek przez znanego producenta. Pasta też stworzona z myślą o dzieciach, niemal bezsmakowa.

Doszło do tego, że na samą myśl o myciu zębów byłem już wkurzony. To też źle przekładało się na nastrój Andrzeja, zwyczajnie była lipa. W każdym razie nie poddałem się i nie stwierdziłem, że Andrzejowi nie będę mył zębów. Zacząłem szukać rozwiązania. I przy każdej zmianie była poprawa. Niestety chwilowa, ale zawsze to coś.

A może umyjesz ząbki sam, a tata poprawi?

To był pierwszy pomysł. Stwierdziłem, że wmówię synkowi, że jest dorosłym i dzielnym chłopcem, a tacy chłopcy ząbki myją sami. Bardzo się ucieszył, poczuł się wyróżniony i przez jakiś czas mycie zębów dziecku nie było problemem. Andrzej brał do ręki szczoteczkę, sam wyciskał pastę i zaczynał myć ząbki. Na koniec ja brałem sprawy w swoje ręce, czyściłem mu cała szczękę ściemniając, że tylko poprawiam :D. Z czasem jednak Andrzejowi się tu znudziło, zaczął narzekać, że ma lipną szczoteczkę i z podziwem patrzył na tę, którą zęby myją mama i tata…

W ruch poszła szczoteczka soniczna

A my zęby myjemy szczoteczką, którą kupiłem nie tak dawno temu. Mowa tu o szczoteczce sonicznej, którą pewnie niedługo opiszę na blogu. Andrzejek wyraził chęć mycia zębów tym sprzętem, więc musiałem się dowiedzieć, czy dziecko może myć zęby szczoteczką soniczną. Porozmawiałem z mężem mojej kuzynki (czy na to jest jakaś nazwa? :D), który jest ortodontą. Powiedział mi, że nie ma z tym żadnego problemu, zasugerował wręcz, że to lepsze rozwiązanie, bo taką szczoteczką umyję dziecku zęby dokładniej, a przy tym nie będę się bał, że myję zbyt mocno, nie będzie rozwalonych dziąseł, krwi i całego innego hardcoreu, z którym spotykają się rodzice myjący swym dzieciom zęby (tak, spotykają się z tym).

No i zaczęliśmy myć temu mojemu dwuletniemu synkowi zęby szczoteczką soniczną. Przez jakiś czas było świetnie, zęby były myte szybciej i dokładnie, aż w końcu znowu zaczęły się humorki, jęczenie i utrudnianie mycia ząbków. Zastosowałem tę samą ścieżkę, co poprzednio – Andrzej zaczął myć zęby sam. Znów było lepiej, znów tylko chwilowo.

Jeśli więc wpadłeś tutaj licząc na to, że powiem Ci, jak poradzić sobie z dzieckiem, które nie chce myć zębów, to niestety ja jeszcze takiej metody nie znalazłem. Zwykle są przeboje. Z doświadczenia wiem jednak, że najmniejsze są wtedy, jeśli dziecko będzie przed myciem zębów dobrze zmotywowane lub rozkojarzone. U mnie działa, gdy do mycia zębów zaproszę Andrzejka albo po jakiejś fajnej zabawie, którą kończę w łazience (np. zabawa w chowanego) lub wtedy, gdy zapowiem mu, że po umyciu ząbków poczytam mu książeczkę.

Najważniejsze jest jednak to, aby za mycie ząbków wziąć się zanim dziecko będzie skrajnie zmęczone, bo wtedy zawsze jest masakra. I zanim skrajnie zmęczony będziesz Ty. A jeśli już się wkurzysz, to odpuść, zanim zdążysz się nakręcić.

A jak jest z myciem ząbków u Was?

Spodobało się? Daj lajka lub udostępnij znajomym. Za każdym razem, kiedy tego nie zrobisz, uronię małą łezkę. A jeśli to zrobisz, to poczujesz same korzyści: zawsze dowiesz się o nowym poście, na FB zobaczysz więcej zabawnych historyjek z naszego życia, no i będziesz mógł obserwować fotki, które wrzucam na Instagram, są tak fantastyczne, że klękajcie narody.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *