Paralaksa tła

Ile kosztuje dziecko po pierwszym roku życia?

Do napisania tego tekstu skłoniły mnie informacje, na które natknąłem się na którymś serwisie internetowym. Informacje te przeraziły mnie do tego stopnia, że musiałem stworzyć arkusz kalkulacyjny, w którym przez 4 miesiące prowadziliśmy bardzo rzetelne notatki odnośnie wydatków, które ponosimy na nasze dziecko. Moim celem było zaprzeczenie temu, że na dziecko wydaje się miesięcznie około tysiąca złotych. Wiedziałem, że zaprzeczyć mi się uda. Wiedziałem, bo gdyby było inaczej, to zwyczajnie nie miałbym co jeść, bo na dziecko poszłoby zbyt dużo pieniędzy.

Założenia mojego testu

Ja wiem, że ostatnio modne stają się różne dziwne rzeczy, z których my nie korzystamy, przez co nasze obliczenia mogą być zaniżone. Chciałbym więc na początku powiedzieć o tym, jak żyjemy i jak żyje nasze dziecko, abyś miał świadomość tego, na co wydajemy pieniądze.

Otóż żyjemy normalnie, staroświecko. Ubieramy się czasem w ciuchy nowe, czasem w używane. Czasem je kupujemy, a czasem dostajemy od rodziny. Jemy zdrowo, unikając tanich produktów z marketów, a starając się kupować produkty „ekologiczne”, w miarę możliwości. Myjemy się każdego dnia, korzystając z kosmetyków, które mają w sobie jak najmniej chemii. Nasze dziecko ma już 21 miesięcy, od około 4-5 kupkę robi przeważnie do kibelka, więc nie zużywamy 12 pieluszek dziennie. Zabawki kupujemy jak jest okazja lub wyraźna potrzeba, a nie dlatego, że dziecko wskaże na nie palcem. Nie faszerujemy dziecka lekarstwami czy suplementami, podajemy mu tylko podstawowe witaminy. Nie kupujemy mu też chipsów, cukierków czy kubusiów, a częstujemy rodzynkami czy innymi bardziej zdrowymi przekąskami.

Mając świadomość, że mając dziecko z reguły o planowanych zakupach wie się o wiele wcześniej często decydujemy się na korzystanie z różnych promocji i okazji. Zarówno przy zakupie pieluszek, jak i ubranek czy kosmetyków.

Nie wysyłamy dziecka na modne w dzisiejszych czasach wykłady po angielsku dla dwulatków. Nie chodzimy codziennie do bawilandii. Dzieckiem opiekuje się żona, więc unikamy też wydatku w postaci 1000zł na żłobek.

Podsumowując. Żyjemy jak w jaskini 😉. I jest nam fajnie. A zaraz dowiesz się ile w takich warunkach kosztuje dziecko. Myślę, że osoby zastanawiające się nad tym czy stać je na dziecko będą z naszego stylu życia zadowolone, bo pewnie mogą mieć życie bardzo podobne.

Jakie mamy wydatki na dziecko?

Razem z żoną ustaliliśmy, że łącznie mamy osiem kategorii wydatków na dziecko. Są to: pieluchy, kosmetyki, ubrania, zabawki, lekarstwa, przekąski, jedzenie i rachunki za: wywóz śmieci i wodę. Te dwie ostatnie kategorie są bardzo zmienne, zwłaszcza chodzi mi o wodę, której korzystanie wiąże się z innym kosztem w zależności od miejsca zamieszkania.

Miesięczny koszt utrzymania dziecka

Nie będę się tu rozpisywał, bo nie o to chodzi. Trzeba być oszczędnym w słowa :D. U nas wygląda to tak:

KATEGORIA WYDATKUKOSZT/MIESIĄC
Pieluchy90zł
Kosmetyki8zł
Ubrania80zł
Zabawki5zł
Lekarstwa (witaminy)9zł
Przekąski15zł
Jedzenie325zł
Rachunki (woda, śmieci, itp.)60zł
SUMA592zł

Miałem się nie rozpisywać, ale jednak muszę krótko skomentować każdą kategorię.

Pieluchy – kupujemy najczęściej Dady, zwykle w biedronkowych promocjach.

Kosmetyki – kąpiemy Andrzejka w wodzie z paroma kropelkami oliwki czy płynu do kąpieli, w skrajnych sytuacjach dodajemy emolienty, o czym kiedyś pisałem. Buźkę smarujemy mu masłem shea, zęby myjemy pastą dla dzieci, włosy szamponem. Nie szukamy wydatków na siłę.

Zabawki: tak jak już wspomniałem, Andrzej ma się czym bawić, sporo zabawek dostaje się od wujostwa i dziadostwa, przez co my mamy mniej wydatków. Czasem kupimy coś ekstra.

Witamy: Andrzej je witaminę D.

Przekąski: czasem jakiś ekoligiczny batonik, czasem rodzynki, czasem wafel ryżowy czy inna pierdoła.

Jedzenie: synek je to, co my. Nasze średnie miesięczne wydatki podzieliłem więc przez trzy. Nie stołujemy się w restauracjach, nie zamawiamy jedzenia z dowozem. Gotujemy, a właściwie to gotuje Kasia, smacznie i zdrowo na bazie najlepszych produktów, jakie jesteśmy w stanie dostać.

Czy stać mnie na dziecko?

Czy stać mnie na dziecko? Ile ono kosztuje?Jak widzisz koszt utrzymania dziecka wcale nie musi być jakoś bardzo porażający, zwłaszcza po pierwszym roku życia (wcześniej wydatków jest troszkę więcej: wózki, łóżka, generalnie cała wyprawka dla noworodka). Jeśli nie zdarzy się żadne nieszczęście, a Twoje dziecko nie będzie potrzebowało specjalnych wydatków, to przy dobrych chęciach będziesz w stanie wydać pewnie jeszcze mniej, niż my. Kto wie, może nawet zmieścisz się w 500+, które bardziej potrzebujące rodziny otrzymać mogą nawet przy pierwszym dziecku?

I zdradzę Ci jedną tajemnicę. Stać Cię na dziecko. I każdego na nie stać. Życie rodzica jest bowiem tak dziwne, że może mu brakować pieniędzy na nowe spodnie, na chipsy, piwo czy wycieraczki samochodowe. Z moich obserwacji wynika jednak, że nigdy nie brakuje ich na dziecko. Zawsze się jakoś znajdą. Jak nie na koncie w banku, to starym portfelu, w kopercie leżącej w komodzie lub w dłoni kogoś z rodziny, kto ma taką możliwość i chce Ci pomóc.

Nie traktuj dziecka jako wydatek. Dziecko to sens. Sens życia, który jest wynagrodzeniem, a nie kosztem. Nie powinno Cię więc martwić to ile kosztuje dziecko w pierwszym roku życia, a ile w kolejnych. Ono nie pokocha Cię za to, ile wydałeś na nie kasy, ale za to, ile poświęciłeś mu czasu.

Twój czas dla dziecka jest najcenniejszy

Spodobało się? Daj lajka lub udostępnij znajomym. Za każdym razem, kiedy tego nie zrobisz, uronię małą łezkę.
Zbygniew
Zbygniew
Cześć Jestem szczęśliwy, że chciało Ci się zapoznać z całą treścią tego wpisu. Mam nadzieję, że dobrze Ci się go czytało. Będzie mi bardzo miło, jeśli zechcesz zamieścić jakiś komentarz do wpisu. Ale pamiętaj - nie spamuj!

6 Komentarze

  1. Zbygniew;) napisał(a):

    Super ze to nie wydatki takie jak niektórzy opowiadają :p

  2. Zbygniew@ga napisał(a):

    Po ostanim zdaniu łzy stanęły w oczach..
    racja, racja i jeszcze raz racja 🙂

  3. ZbygniewDla napisał(a):

    Wpis warty uwagi i zastanowienia. Szczególnie gdy dowiadujemy się o drugim dziecku, a w naszej głowie zaczyna gościć panika dotycząca klęski finansowej. U nas wychodzi to trochę drożej… nie z powodu szaleństwa, któremu ulegamy ale przez region Polski w jakim żyjemy (Warszawa). Miałam porównanie po ostatnim wyjeździe do Katowic, na którym zaoszczędziliśmy na wielu rzeczach (wyrownalismy to co prawda kosztem noclegu) byłam pod wielkim wrażeniem 😉

  4. ZbygniewMama napisał(a):

    Czyli prądu nie ma, a wodę wylewacie na podwórko? Rozumiem tez ze pranie w proszku czy płynie do prania to zbędny luksus? Jescze trochę wydatków by się znalazło…

  5. ZbygniewDaro napisał(a):

    Ja tam ciągle uważam, że mnie nie stać. Swoją drogą mało wydajecie na jedzenie, to znaczy może nie mało, ale dużo mniej niż my.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *